Dwunasta w nocy budzi mnie dzwonek telefonu, łapie go i patrzę nieco zaspanym wzrokiem. Sms z niepokojem odbieram go, i już nie mogę zasnąć przez najbliższy tydzień. On nie żyje w treści przestrasza mnie czuje lekki niepokój i zdziwienie o kogo może chodzić- tak tez odpisuje. Twój chłopak, miał wypadek. Już nie chcę o nic pytać wmurowało mnie, czuję wszystko naraz każde wspomnienie coraz bardziej wraca i przeszywa bardzo mocno. Za parę dni miał być pogrzeb, miał spoczać obok swojej matki ale przecież nasza miłość dopiero zaczęła mieliśmy jej zażywać z spokojem . I jak mogłeś tak po prostu mnie opuścić. Dzień pogrzebu ciebie już nie ma przy mnie nie ogrzewasz moich lodowatych dłoni jesteś tam w trumnie i zażywasz spokoju. Nawet nie zdążyłeś się pożegnać mam dość tego wszystkiego. Nie idę na pogrzeb idę w nasze ulubione miejsce siadam pod drzewem i kreśle sznity po żyłach z każdym ruchem coraz głębiej i po ostatnich już krew nie krąży, jesteśmy razem odchodzę ze świata.
Tagi:
Moje.
cześć
Taka prawda, że dopiero teraz zaczęłam żyć jak zapragnęłam na początku. Nic nie zdołało mi tego przerwać, bo teraz dopiero wiedziałam czego dokładnie chcę. Każdy dzień był dla mnie niczym wszystko, tylko liczyło się to by się tu obudzić i żyć. Nie zwracałam uwagi na tych ludzi, którży przysporzyli mi tylu problemów-byli obojętni mi tak jak kiedyś ja im, wspaniałe uczucie. Nie liczyłam na to że wszystko poukłada się na zawołanie,ale wiedziałam że warto jest poczekać aż wszystko samo się zrobi. Odeszedł nie przejeło mnie to zbytnio, wiedziałam że będzie to złe w skutkach lecz gdzieś tam w głębi mialam nadzieję że wszystko jeszcze będzie dobrze.
Taka prawda, że dopiero teraz zaczęłam żyć jak zapragnęłam na początku. Nic nie zdołało mi tego przerwać, bo teraz dopiero wiedziałam czego dokładnie chcę. Każdy dzień był dla mnie niczym wszystko, tylko liczyło się to by się tu obudzić i żyć. Nie zwracałam uwagi na tych ludzi, którży przysporzyli mi tylu problemów-byli obojętni mi tak jak kiedyś ja im, wspaniałe uczucie. Nie liczyłam na to że wszystko poukłada się na zawołanie,ale wiedziałam że warto jest poczekać aż wszystko samo się zrobi. Odeszedł nie przejeło mnie to zbytnio, wiedziałam że będzie to złe w skutkach lecz gdzieś tam w głębi mialam nadzieję że wszystko jeszcze będzie dobrze.
Tagi:
:)
Z pamiętnika.
Szczęście? każdy definiuje to inaczej. Są to uśmiechy, wzloty, upadki, powroty , kłótnie. Kocha się kogoś mimo siebie i swojej woli, jest się z nim na zawsze i nie opuszcza nigdy. Wierzy mu się tak czy owak, stara się go zrozumieć gdy naprawdę potrzebuje, ale nigdy nie zostawia bo on i ty to nierozłączna całość.
Nigdy nie powiedziałam na Ciebie złego, ani jednego niepotrzebnego słowa bo wiedziałam że mogłabym Cię niewyobrażalnie zranić. Chociaż codziennie miałam okazję i ochotę na to by powiedzieć każdemu jaki naprawdę jesteś gdy zostajemy sami. Zgrywasz tylko miłego i kulturalnego chłopaka, a później prostaka i chama- tak to działa.
Zawsze jest choć jedna osoba, która jest przy Tobie mimo wszystko nie patrzy na twoją twarz czy jest brzydka czy ma okropny charakter. Nie liczy się jej przyszłość, to ile przeszła z kim była a z kim nie . Czy ma zajebistą chatę i dzianych rodziców i to że ma modne ciuchy ale najważniejsze jest to że gdy ją potrzebowałaś zawsze była przy Tobie.
Codziennie jestem coraz słabsza brak sił by żyć, brak odwagi by odejść.
Wróciłam do domu zaraz po tym gdy skończyłeś nasz związek nie wierzyłam że się to zdarzyło wszystko nie było tak jak być powinno. Nawet nie miałam sił by cokolwiek wydusić z siebie opadłam na łóżko i zapragnęłam mu się wybeczeć jak zawsze to robiłam. Po tylu latach zapragnął tak nagle odejść tylko to w głowie mi tkwiło. Nie chciałam już nic robić tylko leżeć i nie ruszać się wcale, i tak się stało nawet nie pamiętałam o spotkaniu z paczką ale napewno oni mi to wybaczą ten konkretny, nieokrzesany rozpierdol w moim sercu. Odeszedł w niedobrym momencie,w którym był potrzebny najbardziej, kochałam go i nie mogłam pozwolić by odszedł w zapomnienie, choć tak bardzo zranił nie mogłam dać się ponieść złym emocją i zostać w tym pokoju na zawsze i pozwolić by ból wziął górę. Postanowiłam się pozbierać i nauczyć bez niego funkcjonować ale to nie było zbyt łatwe, i dopiero odczuwałam prawdziwe życie.
Nie to że już Cię nie kocham tak mocno, tylko po prostu nie dajesz mi powodów do tego. Dlaczego ja miałabym się starać, na każdym kroku? Wtedy gdy Ciebie nie było to ja myślałam jakby to fajnie było by być z Tobą, funkcjonować jak kiedyś, cieszyć się chwilami, ale zawsze dochodziłam do wniosku po co mieć tą złudną nadzieję i niepotrzebne noce bez snu jeżeli ty bawisz się o wiele lepiej beze mnie. Czekałam długo bys chociaż w maleńkim fragmencie pokazał że jeszcze trochę ci zależy że nie tylko ja tu się staram.
Ona zawsze była przy mnie gdy ją potrzebowałam zawsze była na każde moje pstryknięcie. Opiekowała się mną lepiej niż jakakolwiek matka, kochałam ją ogromnie. Ale na końcu ja zwyczajnie ją zawiodłam, zostawiłam tak po prostu, pozwoliłam jej cierpieć wtedy gdy ja świetnie się bawiłam. Ona płakała nocami bym wróciła, nie mówiła mi tego wprost. Ale gdy się opamiętałam był jeszcze czas, dała mi kolejną a zarazem ostatnia szansę.
Czasem latem lubiałam napić się piwa, zajarać jedengo szluga za drugim zjeść tonę lodów truskawkowych. Później nie mogąc już nic zrobić siadłam pod naszym ulubionym drzewem i przypominało mi się dokładnie jak kiedyś byliśmy szczęśliwi, cholernie chciałam żeby ten czas powrócił i dał nam to co kiedyś pełnie szczęścia, którego teraz mi tak cholernie brakowało.
Nieraz siedzę całymi dniami w pokoju i nie mam ochoty na krok wychodzić poza niego, panuje tam okropny bałagan. Sterta chusteczek z wczorajszej nocy, nie to nie katar to łzy nieszczęścia. Rodzice w sumie już nie zaglądają bo odczuwają ten klimat mojego smutku, a po drugie nie lubię gdy chcą mnie na siłę pocieszać bo to nie oni myślą ciąglę o tym samym rzecz jasna o nim. Przyjaciółka przychodzi i też nie zostaje na długo próbuje mnie zwlec z łóżka, ale jej to tez nie sprzyja. Cierpię sobie samotnie, nawet już nie myslę o nim tak bardzo mocno ale w podświadomości jeszcze jakaś cząstka jego jest i z całych sił tęsknię za nią. On nie wiem o tym że cierpię, cicho cierpię nieświadoma tego że tracę głowę, czas i przyjaciół-umieram od środka.
Szczęście? każdy definiuje to inaczej. Są to uśmiechy, wzloty, upadki, powroty , kłótnie. Kocha się kogoś mimo siebie i swojej woli, jest się z nim na zawsze i nie opuszcza nigdy. Wierzy mu się tak czy owak, stara się go zrozumieć gdy naprawdę potrzebuje, ale nigdy nie zostawia bo on i ty to nierozłączna całość.
Nigdy nie powiedziałam na Ciebie złego, ani jednego niepotrzebnego słowa bo wiedziałam że mogłabym Cię niewyobrażalnie zranić. Chociaż codziennie miałam okazję i ochotę na to by powiedzieć każdemu jaki naprawdę jesteś gdy zostajemy sami. Zgrywasz tylko miłego i kulturalnego chłopaka, a później prostaka i chama- tak to działa.
Zawsze jest choć jedna osoba, która jest przy Tobie mimo wszystko nie patrzy na twoją twarz czy jest brzydka czy ma okropny charakter. Nie liczy się jej przyszłość, to ile przeszła z kim była a z kim nie . Czy ma zajebistą chatę i dzianych rodziców i to że ma modne ciuchy ale najważniejsze jest to że gdy ją potrzebowałaś zawsze była przy Tobie.
Codziennie jestem coraz słabsza brak sił by żyć, brak odwagi by odejść.
Wróciłam do domu zaraz po tym gdy skończyłeś nasz związek nie wierzyłam że się to zdarzyło wszystko nie było tak jak być powinno. Nawet nie miałam sił by cokolwiek wydusić z siebie opadłam na łóżko i zapragnęłam mu się wybeczeć jak zawsze to robiłam. Po tylu latach zapragnął tak nagle odejść tylko to w głowie mi tkwiło. Nie chciałam już nic robić tylko leżeć i nie ruszać się wcale, i tak się stało nawet nie pamiętałam o spotkaniu z paczką ale napewno oni mi to wybaczą ten konkretny, nieokrzesany rozpierdol w moim sercu. Odeszedł w niedobrym momencie,w którym był potrzebny najbardziej, kochałam go i nie mogłam pozwolić by odszedł w zapomnienie, choć tak bardzo zranił nie mogłam dać się ponieść złym emocją i zostać w tym pokoju na zawsze i pozwolić by ból wziął górę. Postanowiłam się pozbierać i nauczyć bez niego funkcjonować ale to nie było zbyt łatwe, i dopiero odczuwałam prawdziwe życie.
Nie to że już Cię nie kocham tak mocno, tylko po prostu nie dajesz mi powodów do tego. Dlaczego ja miałabym się starać, na każdym kroku? Wtedy gdy Ciebie nie było to ja myślałam jakby to fajnie było by być z Tobą, funkcjonować jak kiedyś, cieszyć się chwilami, ale zawsze dochodziłam do wniosku po co mieć tą złudną nadzieję i niepotrzebne noce bez snu jeżeli ty bawisz się o wiele lepiej beze mnie. Czekałam długo bys chociaż w maleńkim fragmencie pokazał że jeszcze trochę ci zależy że nie tylko ja tu się staram.
Ona zawsze była przy mnie gdy ją potrzebowałam zawsze była na każde moje pstryknięcie. Opiekowała się mną lepiej niż jakakolwiek matka, kochałam ją ogromnie. Ale na końcu ja zwyczajnie ją zawiodłam, zostawiłam tak po prostu, pozwoliłam jej cierpieć wtedy gdy ja świetnie się bawiłam. Ona płakała nocami bym wróciła, nie mówiła mi tego wprost. Ale gdy się opamiętałam był jeszcze czas, dała mi kolejną a zarazem ostatnia szansę.
Czasem latem lubiałam napić się piwa, zajarać jedengo szluga za drugim zjeść tonę lodów truskawkowych. Później nie mogąc już nic zrobić siadłam pod naszym ulubionym drzewem i przypominało mi się dokładnie jak kiedyś byliśmy szczęśliwi, cholernie chciałam żeby ten czas powrócił i dał nam to co kiedyś pełnie szczęścia, którego teraz mi tak cholernie brakowało.
Nieraz siedzę całymi dniami w pokoju i nie mam ochoty na krok wychodzić poza niego, panuje tam okropny bałagan. Sterta chusteczek z wczorajszej nocy, nie to nie katar to łzy nieszczęścia. Rodzice w sumie już nie zaglądają bo odczuwają ten klimat mojego smutku, a po drugie nie lubię gdy chcą mnie na siłę pocieszać bo to nie oni myślą ciąglę o tym samym rzecz jasna o nim. Przyjaciółka przychodzi i też nie zostaje na długo próbuje mnie zwlec z łóżka, ale jej to tez nie sprzyja. Cierpię sobie samotnie, nawet już nie myslę o nim tak bardzo mocno ale w podświadomości jeszcze jakaś cząstka jego jest i z całych sił tęsknię za nią. On nie wiem o tym że cierpię, cicho cierpię nieświadoma tego że tracę głowę, czas i przyjaciół-umieram od środka.
Tagi:
:)
Nie to że nie lubię wyjść czasem poszaleć ale w domu mogę się czuć równie dobrze. Mogę wypłakać się ścianie, poznęcać nad łóżkiem a nie pokazywać to wszystkim jaka jestem mało silna- wiele ludzi to zadziwi a resztę zwyczajnie nie będzie obchodzić. W życiu już tak bywa, jak ty nie jesteś twardy dla siebie to nie oczekuj od innych tegoż samego.
Tagi:
:)
To był koniec, już nic nie mogło być jak dawniej- byliśmy teraz osobno już nie jeden organizm tylko dwa oddzielne. Każdy poszedł w inną stronę, nie żałując tego co wcześniej tu było, chcieliśmy dawno to już zrobić ale jakoś nie mieliśmy odwagi- tak cholernej odwagi. Często się widywaliśmy po zakończeniu, ale później nas pochłonęła nowa miłość, miłość do siebie samych i dziś trwamy w przekonaniu że musimy coś zmienić i dlatego zaczynamy od siebie samych.
Tagi:
:)
Nieraz nie potrafiłam zrozumieć czemu tak bardzo ci na mnie zależy, czemu jestem zawsze na pierwszym miejscu i tylko ze mną chcesz rozmawiać gdy jesteś na dnie. ale z czasem zaczęłam rozumieć że ty po prostu zakochałeś się we mnie bez pamięci, nie mogłam tego pojąć że taki chłopak popularnie zwany dres ze mną- zawsze miałam marzenie właśnie takie o realizacji nie było mowy wtedy. Dziś stał nade mną nowy chłopak którego jedynym celem było zabranie mnie na koniec świata.
Tagi:
:)
czasami nie wiem dokąd iść, czy ta droga jest w rzeczywistości dobrą, ale wiedz że zawsze w tą samą co Ty.
Tagi:
:)
Mam nadzieję że mnie czytajcie. Bajku
Czas by odwiedzić książki pewnie tęskniły jebańce leśne :D
Czas by odwiedzić książki pewnie tęskniły jebańce leśne :D
Tagi:
:)
Dzisiaj wcale nie chciało mi się wstawać, ale jakoś to zrobiłam i przypomniałam że dzisiaj jest jebana klasówka więc nie poszłam. przesiedziałam w domu cały dzień jak to zwykle bywa.
W szkole jest ok, choć 1 nkl ale poprawi się go po feriach. Wszystko na swoim miejscu. Więć life is great !
W szkole jest ok, choć 1 nkl ale poprawi się go po feriach. Wszystko na swoim miejscu. Więć life is great !
Tagi:
:)
[3]
Chciałam zostać starą dziewczyną, która nad wszystko ceniła sobie szczerość i odwzajemnienie. Ubiór nie mógł zmienić osobowości, ale może nadszedł nareszcie czas by go zmienić- nie wiedziałam czy coś to mi da ale nie chciałam też zawieść rodziców i założyłam zielną sukienkę na ramiączkach, nie wyglądałam tak bardzo szkaradnie w pewien sposób poczułam się jak nowonarodzona. Wyszłam by pokazać się mamie w nowym ubraniu, czułam że zaraz się rozpłynę z ekscytacji ale na szczęście nie było tak źle. Spodobał się im mój nowy styl nie zaprzeczalnie im też. Dzisiejszy dzień pragnęłam wykorzystać w pełni, choć wiedziałam że bez Adriana to nie będzie tak samo razem z nim straciłam wszystkich tych co dotychczas byli moimi "przyjaciółmi" choć w prawdzie to był tylko wyraz, który widocznie nic nie oznaczał bo zostawili mnie w momencie w którym ich najbardziej potrzebowałam. Pozostało mi wyjście z rodzicami lub z koleżanką z klasy maturalnej, druga opcja była bardziej kusząca, choć dawno się z nią nie widziałam i trochę obie się zmieniłyśmy ale pomyślałam warto spróbować ruszłyma na miasto z nadzieją, że dobrze zapamiętałam jej adres. Trafiłam na czuja Aśka widocznie ucieszyła się na mój widok, i wzajemnie bo jakoś ostanio nie rozmawiałyśmy. Czekałam na nią dłuższą chwile bo przed minutą wstała, musiała się wystroić- zawsze przywiązywała uwage do swojego wyglądu i musiała świecić niczym gwiazda nie to co ja. Dopiero teraz dostrzegałam że byłam ślepa na świat widziałam tylko czubek własnego nosa i liczył się tylko on- a gdy go potrzebowałam po prostu mnie zostawił na pastwę życia, które ostanio okrutne dla mnie było.
Chciałam zostać starą dziewczyną, która nad wszystko ceniła sobie szczerość i odwzajemnienie. Ubiór nie mógł zmienić osobowości, ale może nadszedł nareszcie czas by go zmienić- nie wiedziałam czy coś to mi da ale nie chciałam też zawieść rodziców i założyłam zielną sukienkę na ramiączkach, nie wyglądałam tak bardzo szkaradnie w pewien sposób poczułam się jak nowonarodzona. Wyszłam by pokazać się mamie w nowym ubraniu, czułam że zaraz się rozpłynę z ekscytacji ale na szczęście nie było tak źle. Spodobał się im mój nowy styl nie zaprzeczalnie im też. Dzisiejszy dzień pragnęłam wykorzystać w pełni, choć wiedziałam że bez Adriana to nie będzie tak samo razem z nim straciłam wszystkich tych co dotychczas byli moimi "przyjaciółmi" choć w prawdzie to był tylko wyraz, który widocznie nic nie oznaczał bo zostawili mnie w momencie w którym ich najbardziej potrzebowałam. Pozostało mi wyjście z rodzicami lub z koleżanką z klasy maturalnej, druga opcja była bardziej kusząca, choć dawno się z nią nie widziałam i trochę obie się zmieniłyśmy ale pomyślałam warto spróbować ruszłyma na miasto z nadzieją, że dobrze zapamiętałam jej adres. Trafiłam na czuja Aśka widocznie ucieszyła się na mój widok, i wzajemnie bo jakoś ostanio nie rozmawiałyśmy. Czekałam na nią dłuższą chwile bo przed minutą wstała, musiała się wystroić- zawsze przywiązywała uwage do swojego wyglądu i musiała świecić niczym gwiazda nie to co ja. Dopiero teraz dostrzegałam że byłam ślepa na świat widziałam tylko czubek własnego nosa i liczył się tylko on- a gdy go potrzebowałam po prostu mnie zostawił na pastwę życia, które ostanio okrutne dla mnie było.
Tagi:
6 Luty


